13 marca 2023

Moja pierwsza psychoterapia

Psychoterapię można postrzegać na bardzo różne sposoby. Dziś poczułem chęć podzielenia się z Wami doświadczeniem z mojej pierwszej w życiu sesji indywidualnej z terapeutą.

Miałem wtedy około 16 lat i czułem, że potrzebuję porozmawiać o sytuacji w domu z kimś, kto zna się na rzeczy. Coraz częściej miałem poczucie, że samodzielnie trudno mi ocenić własną rolę w rodzinie. Dziś przypuszczam też, że po prostu potrzebowałem wsparcia.

Wsparcia w czym? W poczuciu osamotnienia, gdy próbowałem radzić sobie z trudnymi sytuacjami w rodzinie. Potrzebowałem kogoś, kto spojrzy na moją sytuację bardziej obiektywnie i bez oceniania. Choć wtedy jeszcze nie bardzo wierzyłem, że to w ogóle możliwe.

Zapytany, z czym przychodzę, większość czasu opowiadałem o sytuacji życiowej jednej z bliskich mi osób. Dobrze pamiętam ciężar i przygnębienie we własnym głosie. Mówiłem o jej problemach tak, jakby od ich rozwiązania zależało moje szczęście. Pewnie naprawdę w to wierzyłem…

Z całej sesji pamiętam właściwie tylko jedno pytanie terapeuty. Do niego sprowadza się sedno tego wpisu.

Zapytał mnie: „A skąd Pan wie, że ta osoba nie jest szczęśliwa?”

Natychmiast się oburzyłem i pewnie pomyślałem, jaki beznadziejny terapeuta mi się trafił. Przecież to oczywiste, że w takiej sytuacji nikt nie byłby szczęśliwy…

Niedługo później sens tego pytania dotarł do mnie z pełną siłą. Spadł na mnie jak ciężki młot z dużej wysokości. Nie wiedziałem wtedy, że właśnie zaczyna się we mnie proces rozbijania przekonania, że to ode mnie zależy szczęście innych osób. Po bolesnym i szokującym pęknięciu tej skorupy zaczęły powoli odpadać także inne kawałki moich „zbawicielskich” tendencji.

Choć było to bardzo dawno temu, wciąż czuję ogromną wdzięczność za to pytanie.

Nie mamy mocy zbawiania innych ludzi. To życzeniowe myślenie, które, jak się okazuje, może paradoksalnie utrzymywać cierpiącą osobę w tym samym miejscu. Co więc pozostaje? Czuć. Tańczyć taniec własnego życia. Pozwolić innym tańczyć ich własny taniec, nawet jeśli nam wydaje się on połamańcem. I pamiętać, że wszystko mierzymy własną miarą, jedną jedyną perspektywą, jaką mamy.

Psychoterapia może zrobić wiele dobrego. Daje szansę, żeby spojrzeć z nowej perspektywy na utarte przekonania i poglądy. Może być jak powiew świeżego powietrza w pokoju, w którym od dawna nikt nie otwierał okna ani nie sprzątał.

To była moja pierwsza sesja. Na własnej skórze doświadczyłem mocy jednego pytania i pewnie właśnie dlatego później wróciłem do psychoterapii. Najpierw trochę jak tonący, który chwyta się brzytwy, a później po to, żeby się rozwijać.

Jeśli zastanawiasz się, czy psychoterapia jest dla Ciebie, nie musisz mieć „wystarczająco poważnego” problemu, żeby spróbować. Czasem wystarczy, że coś Ci ciąży i nie chcesz zostać z tym sam.

Michał

Wróć do bloga

Przeczytaj również

Zapisz się na Newsletter

Pobierz e-book „Wróć do siebie” oraz 3 nagrania medytacji prowadzonych Uwalniania Emocji (łącznie 45 min).