12 marca 2019

Jak nie uciekać od trudnych emocji?

Pozornie łatwa odpowiedź brzmiałaby: „Po prostu nie uciekaj!”. Okazuje się jednak, że taka rada nie tylko nie pomaga, ale może też wywołać silną frustrację i poczucie winy u kogoś, kto uwierzy, że to takie proste. Podobnie byłoby, gdybyśmy osobie uzależnionej powiedzieli: „Po prostu przestań”.

Uciekanie od emocji to głęboko zakorzeniony nawyk. Łatwo się do niego przyzwyczaić i zacząć traktować go jak stały element życia. Dlatego pracę z emocjami warto traktować jako proces, który wymaga czasu i systematyczności.

Żeby zbliżyć się do umiejętności pozostawania w kontakcie z emocjami, a więc do dojrzałości emocjonalnej, najpierw warto odpowiedzieć sobie na pytanie: „Dlaczego warto zapraszać własne emocje, zamiast od nich uciekać?”

Po pierwsze

Emocje mają w naszym życiu bardzo ważne zadanie. Niosą informację, a dzięki nim możemy też wchodzić w pełny kontakt ze światem, w tym z innymi ludźmi. Uciekanie od emocji mocno zaburza zdolność odbierania życia. Gdy je pomijamy, życie wydaje się przytłumione, a nasz potencjał jest po prostu ograniczony.

Po drugie

Umiejętność przyglądania się własnym stanom i emocjom pozwala wniknąć głębiej w to, czym jest szczęście, sens, a nawet samo życie. Zdarzenia nie są aż tak ważne jak to, w jaki sposób je przeżywamy. A w tym procesie emocje grają pierwsze skrzypce.

Dlatego warto znać się na emocjach. Jeśli myślisz, że ważniejsze są pieniądze albo rodzina, wyobraź sobie człowieka, który ma rodzinę i spory majątek, a jednocześnie przeżywa emocjonalną pustkę, przewlekły stres i depresję. Nietrudno to sobie wyobrazić, prawda? Ten przykład pokazuje, że sytuacja zewnętrzna może być idealna, ale gdy nasze wnętrze jest zaniedbane, na niewiele zdadzą się bogactwo, rodzina i inne przyjemności. Nie zachęcam do tego, żeby porzucić wszystko i dbać tylko o emocje. Zwracam jedynie uwagę, że to dzięki emocjom postrzegamy świat w taki, a nie inny sposób.

Po trzecie

Gdy konsekwentnie odrzucamy własne emocje, może się wydawać, że unikamy cierpienia. Tracimy jednak dostęp do intuicji, bo to emocje ją niosą. Odcinając się od nich, zaciemniamy własne doświadczenie. Skutki bywają bolesne: apatia, zagubienie, trudność w podejmowaniu decyzji, konflikty wewnętrzne i zewnętrzne, i wiele więcej.

Podsumowując

Wypieranie emocji prowadzi do cierpienia na wiele sposobów. Witanie emocji i bycie z nimi pozwala bardziej cieszyć się życiem i lepiej wykorzystywać swój potencjał. Łatwiej podejmujesz decyzje, bo masz dostęp do intuicji. Lęk przestaje nad Tobą dominować (co nie znaczy, że przestaje się pojawiać), a łatwiej go zrozumieć i odpuścić. Relacje z innymi stają się głębsze, bo rozwijasz w sobie empatię i naturalną wymianę myśli i emocji.

„Podczas uwalniania [emocji] ignoruj wszelkie myśli. Skup się na uczuciu samym w sobie, nie na myślach. Myśli nigdy się nie kończą, napędzają się same i płodzą jedynie więcej myśli.” David R. Hawkins

Zdolność do pełnego przeżywania emocji to umiejętność jak każda inna. Można i warto ją trenować. Jak to robić w praktyce? Oto kilka kroków, które ułatwią Ci pracę z emocjami.

Ćwiczenie

  1. Stwórz warunki, w których nikt nie będzie Ci przeszkadzać. Wybierz konkretną porę dnia, kiedy przez 10 minut lub dłużej będziesz świadomie pracować z emocjami. Przełącz telefon w tryb samolotowy i ustaw minutnik, żeby nie zerkać na zegarek.
  2. Obiecaj sobie: „Cokolwiek będzie się działo w moim wnętrzu, zostanę ze wszystkim, co się pojawi”. Emocje Cię nie zabiją. Naprawdę.
  3. Pamiętaj, że to proces, i nie narzucaj sobie żadnych oczekiwań. Oczekiwania tworzą tylko więcej napięcia i frustracji. Potraktuj to raczej jak eksperyment, w którym dajesz się zaskoczyć temu, co się wydarzy.
  4. Usiądź wygodnie, weź kilka głębszych oddechów i po prostu skieruj uwagę na swoje emocje. Cokolwiek tam jest: spokój, lęk, zachwyt, niechęć, inspiracja, zniecierpliwienie, ciekawość, nuda albo coś zupełnie innego.
  5. Na początku możesz stosować metodę nazywania. Polega na tym, żeby nazwać emocję i obserwować ją bez analizowania. Gdy czujesz lęk, powiedz w myślach „czuję lęk” i pozostań w roli świadka, który po prostu obserwuje. Gdy emocja zmieni się na inną, na przykład na podekscytowanie, pomyśl „czuję podekscytowanie” i dalej bądź świadkiem. Po kilkunastu dniach możesz spróbować obserwować emocje bezpośrednio, bez nazywania, ale z czujnością i pełną obecnością.
  6. Za każdym razem staraj się widzieć swoje emocje jako mechanizm, którego zadaniem jest Cię wspierać. Emocje są naturalne i mają Ci służyć, choć czasem trudno w to uwierzyć. Nie daj się zwieść myślom, tylko obserwuj emocje z pozycji świadka.

Praktykuj tak codziennie, choćby przez kilka minut.

Trenowanie emocji przypomina chodzenie na siłownię. Im dłużej i systematyczniej ćwiczysz, tym silniejszy się stajesz. Tak samo jest z „mięśniem uważności”. Im systematyczniej robisz to ćwiczenie, tym łatwiej zachowujesz trzeźwy umysł wobec własnych emocji.

Czy to wystarczy?

Czy to ćwiczenie wystarczy, żeby poradzić sobie z każdą trudną emocją i sytuacją życiową? Z częścią trudnych emocji na pewno tak. Są jednak doświadczenia, na przykład trauma, z którymi warto pracować inaczej: poprosić o pomoc specjalistę, skorzystać z psychoterapii indywidualnej lub grupowej albo z warsztatu terapeutycznego. To ćwiczenie wyraźnie poszerza samoświadomość, a to może wspierać proces terapii.

Jeśli w trakcie ćwiczenia emocje stają się zbyt silne, wracają trudne wspomnienia albo czujesz, że tracisz grunt pod nogami, przerwij. Otwórz oczy, poczuj stopy na podłodze, rozejrzyj się i nazwij kilka rzeczy, które widzisz. To nie porażka, tylko znak, że ten temat potrzebuje bezpiecznego towarzystwa drugiej osoby.

Michał

Wróć do bloga

Przeczytaj również

Moja pierwsza psychoterapia

13 marca 2023

Moja pierwsza psychoterapia

Pierwsza sesja psychoterapii w wieku 16 lat i jedno pytanie terapeuty, które rozbiło moje przekonanie, że szczęście innych ludzi zależy ode

Czytaj dalej

Zapisz się na Newsletter

Pobierz e-book „Wróć do siebie” oraz 3 nagrania medytacji prowadzonych Uwalniania Emocji (łącznie 45 min).